Restauracja „Piwnica pod Galerią” Krynica Zdrój – recenzja

Podczas zeszłorocznego weekendowego wypadu na narty do Krynicy Zdroju byliśmy w restauracji „Piwnica Pod Galerią” i naszą opinią chcielibyśmy podzielić się z czytelnikami bloga.

Oboje z żoną jesteśmy fanami dobrej kuchni i niskobudżetowych podróży, dlatego tak jak zawsze będąc w podróży zapytaliśmy, gdzie jedzą tutaj mieszkańcy.

Pan Bogusław (właściciel wypożyczalni nart) polecił nam lokal „Piwnica Pod Galerią”, w którym sam bywa ze swoją rodziną. Lokal ten znajduje się przy wjeździe do Krynicy i oddalony jest o 2,6 km od stoku na Słotwinach.

Rodzaj kuchni: staropolska, galicyjska, regionalna

Ilość miejsc: 50

Adres: Piłsudskiego 19

Wejście do restauracji znajduje się koło postoju dorożek, więc nie trudno go znaleźć. Po zejściu w podziemia, gdzie znajduje się restauracja miło zaskoczył nas jej wystrój, który przypomina nieco Krakowskie restauracje, w których panuje półmrok. Na ścianach obrazy (szkoda że nie podświetlone) i dużo bibelotów, które przyciągają spojrzenia gości. Miejsca dużo (są tutaj de facto są organizowane także dancingi).

Usieliśmy w sali, która była jeszcze pusta, ale zauważyliśmy, że w porze obiadu panuje tutaj duży ruch. Sala, w której siedzieliśmy szybko zapełniła się nowymi gośćmi, pewnie ze względu na danie dnia, które kosztuje 15 zł. Daniem dnia była pomidorowa, udko z kurczaka z ziemniakami i surówkami. Choć nie jestem fanem udka z kurczaka, bo smakują mi tylko z ekologicznych farm to postanowiłem zaryzykować. Ale od początku pomidorowa z kluskami lanymi smakowały jak w domu (tylko chyba nie chciało by mi się robić do niej lanych klusek). Udko z ziemniakami przyzwoite, a sałatka z marchewki pyszna.

Menu było dość spore (opasła księga oprawiona w skórę), chyba dlatego ja najczęściej decyduje się na danie dnia, no i może trochę, dlatego że mam pewność że będzie zawsze świeże. Wybór Sylwii był trudny, koniec końców padło na grillowana pierś z kurczaka z frytkami i surówkami która smakowała bardzo dobrze. Obsługa była szybka i sprawna; na swoje zamówienie czekaliśmy nie więcej jak 10 minut.

Po obiedzie pomimo obfitych porcji zdecydowaliśmy się jednak na deser, bo narty potrafią wykończyć. Gorąca czekolada z torebki (o czym zostaliśmy ostrzeżeni przez panią kelner) delikatnie mówiąc nie polecam… Na szarlotkę trzeba było trochę zaczekać (nie wiem czy nie dłużej niż na obiad). Przez to pewnie była trochę za ciepła, ale domowy smak i olbrzymi rozmiar nam to wynagrodził. Ps. W żadnej restauracji nie jedliśmy tak dużej porcji. W sam raz dla dwóch osób:)

Ogólnie oceniając stosunek jakość-cena wyszło bardzo dobrze, a serwowanie w tej restauracji dania to są dużymi porcjami domowego jedzenia.

Przy kolejnej wizycie musimy koniecznie spróbować dań regionalnych.

Jedzenie: 4/5 pyszny obiad oraz szarlotka z lodami, niestety czekolada za 7 zł to najgorzej wydane pieniądze podczas całego wyjazdu

Wygląd restauracji: 4/5 (swojsko i przytulnie, ale bibeloty trochę odciągają wzrok)

Obsługa: 5/5 szybka i miła obsługa, duży plus za poinformowanie, że czekolada jest torebki

Czas oczekiwania: 5/5 (do 20 minut)

Ceny: 4,5/5 duże porcje, obiad można zjeść od 15 zł do ok. 30 zł

Był ktoś z Was w tej restauracji? Jak Wasze wrażenia?
Dajcie znać w komentarzach, które restauracje Wy polecacie 🙂

One Comment on

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *